|
|
||
akceptujemy 1024x768 i inne karty płatnicze też ewentualnie księga życzeń i zażaleń
plum a jednak spełniające się marzenia nie są takie straszne:P wypociłam dnia pańskiego:2005-10-31 10:34:28 skomentuj (2) dziecię uzdrowieniem Naroduuuu, oji jojjjj Osiedlowy plac zabaw, trawa paruje, guma w trampkach się mnie topi, proszęjaciebie, powietrze pachnie jak malinowa mamba, ząb sika ze strachu, bo idę z nim (górna prawa trójka) do dentysty. Rozkoszne dzieciątka baraszkują przy uroczym płoteczku, dziewuszka 5letnia i dwaj młodzieńce, nosem czuję - jakieś 4 i 6lat. Zachwycam się umorusanymi buźkami, żeby uśpić czujność zęba, i słyszę zdanie z dialogu malusiego: 6latek do młodszego: - a Ty jesteś jeszcze prawiczkiem? i już nie ząb a cała szczęka mnie, proszęjaciebie, boli. a za moich czasów, ehhh wypociłam dnia pańskiego:2005-08-22 23:48:09 skomentuj (1) żadna k.urwa i żadna mać 5mięsięcy od ostaniej notki a takie rewolucyje powybuchały, że niby oceany. no bo już po maturze, ba! nawet po ogłoszeniu wyników (a było piękne lato, choć czasem padało) no bo już mam trochę dłuższe, rzadsze i mniej obfite w zdrowe końcówki włosy no bo już mam 3kilo mniej (choć lewe udo, wespół z czerwonymi spodniami, zdaje się mówić co innego) no bo już po dwóch oblanych egzaminach (przesyłam z tego miejsca gorące buziaczki jednemu brakującemu punktowi, na jednym, a dwóm niedoszłym, na innym, gili-gili w plecy) no bo już mam trzy nowe, rozkosznie niepotrzebne spódnice no bo wreszcie dociera do mnie, że dupa ze mnie, ot co. i biję się z myślami w kisielu, a tak naprawdę to idę spać. dobranoc. a to Mućka właśnie wypociłam dnia pańskiego:2005-07-08 22:57:44 skomentuj (1) kiedy leżę i mam kacyk nie zdobędę stałej pracy ![]() ale i tak było cudnie ![]() ![]() ![]() ![]() oj tak tak. wypociłam dnia pańskiego:2005-02-22 22:17:48 skomentuj (2) edziu, jak Ty ślicznie pijesz Dzikie orgie cynamonowe z pianą i wrzątkiem, lubieżne próby nieumoczenia kartek 'Tanga', Mućka na wannie. Eh, ale mi niewiele do szczęścia trzeba o_O to tyle w kwestii kajm baku. dobranoc wypociłam dnia pańskiego:2005-01-11 21:51:40 skomentuj (1) hura hura dzisiaj maturrra - marynara i fryzura Co tak dudni, co tak grzmi? Niebo huczy, ziemia drży! Gdzie wichura groźna dmie? Gdzie ta burza idzie, gdzie? To idzie młodość, młodość, młodość i cholernie nie wie, co ma ze sobą zrobić :| wypociłam dnia pańskiego:2004-09-26 18:23:49 skomentuj (5) I'm cute? krwawiące łokcie spieczona, złażąca płatami skóra 100cm śniegu dozgonny wstręt do piany ustane sw18 buehh kłujące bóle przepony chmury, słońce, chmury, deszcz, mgła, śnieg, słońce, chmury, burza, słońce, deszcz, tęcza pomarańczowe paski do niebieskich wiązań fight club z anakondą i mumią, taa łazienka na trzy osoby 20godzinny sen po powrocie no i zmywarka poproszę jeszcze tydzień na Base w związku z pewnymi przeciwnościami natury rodzicielskiej mam małe opóźnienie, notka jest środkowolipcowa, to tak na marginesie. tak. i życzenia dla Justynki i Slasha teraz dopiero, jako że Środkowolipcowi są także. tak. to dobranoc. wypociłam dnia pańskiego:2004-09-12 08:48:36 skomentuj (4) umiar zdobi młodzieńca {umiar zdobi młodzieńca} !!! ![]() ![]() Przeprowadzka to jednak fajna sprawa. Po tym zdjęciu Pana Wrony przeszłam już swego czasu żałobę. A tu fiku mik i się znalazło. W szafie, na najwyższej półce wśród obfitości legginsów, spódnic à la pani Majka Jeżowska i bawełnianych opasek. wypociłam dnia pańskiego:2004-06-19 22:13:45 skomentuj (6) cztery pokojeejeje Od dzisiaj trwa akcja plakatowania. Szukać ogłoszeń ‘Baby-sitting’. A jutro Ten dzień. Pierwszy niedziecięcy Dzień Dziecka. Ah! Pierwsza rocznica blogowania. Och! Pierwsza Gazeta Wyborcza z książką. Ech! Pierwszy wtorek miesiąca. Ych! Pierwszy dzień dmuchania balonów z gumy do żucia. Uch! I jak zwykle pierwszy dzień końca mojego życia. No i nec plus ultra. wypociłam dnia pańskiego:2004-05-31 22:48:30 skomentuj (1) Sheriff Dostałam nowiutki, choć ponad dwuletni, telefon mobilny. I on ma taką opcję: 'informacja o sieci'. I ona mnie informuje, że codziennie przemierzam liczbę kilometrów pozwalającą mi na spalenie z 10'000kcal. I w ogóle jakąś dobrą kondycję na wiosnę mam. Taka niepozorna (na pozór oczywiście) trasa z pokoju mojego (w Skomielnej Białej) do łazienki naszej rodzinnej (która w okolicach Jordanowa jest), tj. z 7-10km, zajmuje mi w odpływach sił 5,348 sekundy. Gorzej jest z pokojem dziennym, bo do Spytkowic ze Skomielnej Białej z 15km pewnie będzie. Do Sypialni Rodziców rzadko ostatnio zachodzę, bo to już nie na mój wiek takie odległości i ewentualne wzruszenia. To wszystko w aparacie firmy Nokia, a jak, model 3210 lub 3310 nowszych się boję. wypociłam dnia pańskiego:2004-05-16 13:53:40 skomentuj (3) z rozmówek telefoniczno-domowych 1. - A coraz lepiej. Już o Nim nie myślę, nawet w dupie Go mam. Prawie. ![]() A za to osiemnastoletnia (prawie :embarassed:) pannica, uczennica 2kl LO, dostaje ocenę celującą z języka polskiego: ![]() I oczywiście najważniejsza sprawa: 8 kwietnia 1962 roku był jednym z najpiękniejszych Dni w Historii Ludzkości i Wszechświata. dla niedoinformowanych Ignorantów - Izzy Stradlin się urodził wypociłam dnia pańskiego:2004-04-07 18:58:40 skomentuj (1) dirty money, dirty tricks? Nie idę na moją studniówkę, czyli recenzja filmu z tegorocznej gali: 1. ‘Z kamerą wśród zwierząt’, czyli zapoznanie z Maturzystami. Każda klasa w innej aranżacji – siedzieli w kółeczkach, rzędach, prostokątach, wielokątach; podkłady muzyczne od gitary klasycznej po przebój ‘Last Christmas I gave you my heart’; ciekawe ruchy niektórych 4klasistów w obrębie trzewioczaszki. Spektakularna scenografia i nowatorski scenariusz. 2. Zbliżenie na Dom Strażaka i oprowadzenie po wnętrzu. Mistrzostwo scenograficzne – tradycyjnie, ale z subtelnym minimalistycznym polotem. Orkiestra, na razie w stanie spoczynku, z PERKUSJĄ i BASEM - lubieżne podekscytowanie. 3. 17minutowe przemówienie pana profesora dobrodzieja dyrektora. I wzniosły, wzruszający akt przecięcia wstęgi otwierającej zabawę studniówkową. Przyjemne zbliżenia na Grono Pedagogiczne. 4. Poloneza czas zacząć. Czy ja już pisałam, że niestety muszę jechać na obóz, trenować w pocie czoła, jakieś sto dni przed maturą 2005? Skomplikowane układy choreograficzne, delikatne i wytworne panny, panowie z wybornymi zarostami w przepysznych garniturach, powaga i jakiś taki ból wyzierający z polonezowskich oczu, rączki na biodrach /Panowie z 4d:)/, dziwne pary. 5. Przegląd garderoby. Jedno dziewczę w glanach. Jedno dziewczę boso. Jedno dziewczę ze złamanym obcasikiem. Dwóch kawalerów w jasnych garniturach. Ku pamięci: nie ubierać sukienek odsłaniających: brzuch, ramiona, plecy, nogi, dekolt, twarz. 6. Walc mistrzowsko-uczniowski. Profesor Ojciec Dyrektor Dobrodziej lubi dekolt Iwony z 4a. 7. Poczęstunek i czas wolny. Jedni śpiewali ‘sto lat’, ktoś się wywracał, a inni osiągali ekstazę tańcząc z jakimś sznurkiem (Rozalka moim guru jest). 8. Część Artystyczna. Wielce wybitna. Jak zwykle zresztą. 9. Znowu tańce z Gronem Pedagogicznym. Dla niektórych ostatnia nadzieja na zaliczenie semestru. I łańcuszek bawiący się do hitu ‘Chiuhaha’ czyjaktosiętampisze z mistrzowskim Tomkiem Ciamciarą B :). 10. Przegląd stolików. Ślicznie opalone, świecące twarze, brokat we włosach, rozmowy o polityce, kokietowanie Pana Operatora, ogółem dużo sekwencji nadających się do wycięcia. 11. Ostatni rzut oka na bawiącą się sale. Gdzieniegdzie przesuwają się dziwnie senni lub nad wyraz ożywieni prymusi, od czasu do czasu mamy zbliżenia na ubierające swą miłość w gesty pary, czasem widać Długorękiego w najlepszym, zdaniem większości /Mysza i ja –Długoręki 2:1 jakiś Łysy- moja Siostra/, garniturze na sali. Sylwetki bawiących się /rzucanie kuleczkami z chusteczek też jest formą rozrywki/ stopniowo zamazują się i wkraczają napisy końcowe. 12. Byłabym zapomniała /ktoś mi wmawiał, że to jest polski past perfect/ o niesamowitych efektach specjalnych, tj. nagrywaniu w sepii, a także opracowaniu graficznym całości. Uroczy urok i czarujący czar, jak przystało na to, co wyszło spod rabczańskich nowych latarni rynkowych z urokliwym urokiem oświetlających drogi przechodzących przechodniów. Film kończy się po 2h56min. A szkoda. Mama bardzo chciała zobaczyć kilka znajomych osób, co to się na tej studniówce były. To jej pokazałam. - Ach, jak ta młodzież się jeszcze potrafi cudnie bawić. Ale nie, nie możecie mieć studniówki w Domu Strażaka. Będzie w Steskalu, wszystko załatwię, tylko trzeba w tym tygodniu zebranie jakieś rodziców zrobić. O, pojedziemy w poniedziałek do mojej krawcowej, weźmie wymiary i wybierzemy ci fason. Ojej, a to Mama Marty? Muszę jej zapytać, gdzie robiła manicure. A jak myślisz, córeczko, w czym powinnam iść? Ależ oczywiście, że pójdziesz. Będziemy się świetnie bawić. Tak. To teraz mam rok, żeby załatwić coś w sprawie tego obozu. wypociłam dnia pańskiego:2004-02-08 17:04:19 skomentuj (1) Zosia Samosia Dnia 14.01.04 Pani prof. Zofia Pe. odeszła, na własną a usilną prośbę, na wcześniejszą Emeryturę. Pozostawiła po sobie nieutulonych w żalu uczniów /w liczbie 2/ i uczennice klasy 2’ce’ oraz zatrwożone Panie Utrzymujące Czystość. Była cudowną, pełną ciepła i matczynej wręcz troski Wychowawczynią, ukazującą nam, podatnej na wpływy patologiczne młodzieży, zagrożenia współczesności, zawsze usprawiedliwiającą nieobecności uwzględniając wymówki alkoholowe, apatyczne, zakupowe, uczuciowe i ideologiczne. Pozostanie w naszej pamięci Jej odejście, nagłe, bez słowa pożegnania, które byłoby balsamem, mleczkiem nawilżającym nasze zbolałe serca pełne, nieuzasadnionego oczywiście, poczucia winy. Dalczego nie było mnie w Szkole gdy Zosia sobie bezczelnie Poszła? Ona ma mój zeszyt z ekhmusprawiedliwieniami. Dlaczego pęcherz o pojemności ok 2ltr wymaga opróżnienia co 7minut po zapełnieniu 1.5litra wody mineralnej Nałęczowianka? wypociłam dnia pańskiego:2004-02-01 21:43:22 skomentuj (1) |

